czwartek, 4 lipca 2013

Hazza

    Byłaś dla mnie wszystkim. Szkoda, że zrozumiałem to gdy okrutnie się potraktowałem. Gdy odeszłaś. Może zacznijmy od początku ???

Retrospekcja

       - [T.I]  oddaj mi lokówkę. Jest mi bardzo potrzebna - powiedziałem, a ty z uśmiechem niewiniątka rozłożyłaś ręce w geście zdezorientowania. Ja już to znam. Potem nagle moja rzecz pojawi się na poprzednim miejscu, a ty powiesz, że chyba potrzebuje psychologa. O nie. Nie tym razem.
- Idę na randkę - powiedziałem. Wydaje mi się, że to ta jedyna. Jest miła. Niezbyt inteligentna ale to jest w niej słodkie.  Nie jestem pewien ale chyba trochę posmutniałaś. Może tylko mi się zdawało ??
- Fajnie. Proszę, muszę iść. - szybko powiedziałaś i wyszłaś. Coś się miedzy nami zaczęło psuć. Coraz mniej czasu. Czułem, że odgradzasz się odemnie powoli murem. Nie chciałem tego. Byłaś moją najlepszą przyjaciółką. Jedyną, która chciała być ze mną w klasie.  Ale widziałem, że twoje błękitne oczy z każdym dniem zaczęły tracić ten blask. Ten blask zaczął zniknać jakieś 2 miesiące temu. Wtedy zacząłem się spotykać ze Stefani. Wkońcu to dzięki tobie. To ty mnie wyciągnęłaś do kina w ten dzień. Nie zrozumiałem wrogiego blasku w twoich oczach gdy zobaczyłaś Stefi.  Ostatnio nawet nie mówisz tyle co dawniej. Stałaś się szczuplejsza i  bledsza. Nie podobało mi się to. Byłaś jedną z nielicznych, które polubiły mnie za charakter nie za sławę. Bo jestem słynny Harry Styles. Polubiłaś mnie za Harrego - chłopaka z Holmes Chapel. Ja nie wiem.  Zmieniłaś się. I to bardzo.

      Następnego dnia spotkałem cię w naszej kawiarni. Zawsze dzwoniłaś gdy tu szłaś. Zawsze. Teraz ja też chciałem iść tu z tobą. Ale dodzwonić się do ciebie nie mogłem.
- Cześć. - powiedziałaś dziwnym jak ną ciebie cichym głosem.
- Słuchaj dobrze mi poradziłaś. Stef była zachwycona..... - zacząłem jej opowiadać o Stefani. O wczorajszej randce. Wyszliśmy z kawiarni i nadal opowiadałem mojej dziewczynie. - wiesz stef uważa, że ostatnio jesteś dla niej oschła. Wgl sądzę, że się zmieniłaś. - odpowiedziałem.
- Kurwa. Jeśli twoja stef tak mówi to tak jest. Wiesz mam dosyć. Gadasz tylko o niej. Ja się z zmieniłam ??? To nie ja to ty. Wiesz, że dokładnie tydzień temu były moje urodziny ?? Wiesz, że wtedy nawet twoja stef pamiętała o moich urodzinach. Wiesz, że ostatnio połowę dnia przeplakuje przez ojca ??? Nie wiesz. Bo cały czas gadasz o stef. Mam dość. Aha. Wiesz, że wyjeżdżam do Holmes Chapel z Londynu ??  No nie. A mówiłam ci o tym. Aha no i jeszcze coś. Kocham cię. Ale nie jak brata. ŻEGNAJ. - krzyczałaś wszystko. Twoje łzy spływały ci po policzkach. A gdy skończyłaś pobiegłaś. Byłem zdziwiony. I to bardzo.

   Pare dni później poszlem po ciebie. Otworzyłaś mi drzwi.
- Chciałam cię przeprosić. Trochę przesadzilam. Zgoda  ? - spytałaś tym swoim głosem. Brakowało mi go. Przytulilem cię.
- W końcu my nie moglibyśmy być parą. To by było dzwine. Zresztą jak ty mogłabyś być moją dziewczyną. Przeciętna fotografka z Włoch. Popatrz się ną siebie i na mnie. Napewno ktoś cię pokocha. Napewno ktoś gorszy ale pokocha. No bo wiesz ten twój wygląd w porównaniu do Stef.... - powiedziałem ale jej wzrok mnie zatrzymał. Był przepełniony bólem. Rozczarowaniem i nienawiścią ??  Usta zaczęły ci drzec, a pojedyncza łza spłynęła po poliku.
- Tak. Wielki Harry Styles nie mógłby pokochać kogoś tak biednego, grubego i nie doskonałego jak ja. - twój głos pełen ironi i bólu.

     Niby między nami wszystko jest okej. Ale jesteś dla mnie oschła. Chłodna. Twój wzrok bezwzględny, zimny. Teraz z blaskiem. Ale innym. Wrogim. Nie dzwonisz do mnie często. Spotykać też często się nie spotykamy. Nie raz chłopaki z zespołu mówiły mi, że siedzisz sama w naszej kawiarni. Akurat w czasie gdy mówiłaś mi, że nie możesz się zobaczyć. Louis mój najlepszy przyjaciel zaraz po tobie patrzy na mnie wzrokiem mówiącym ,, to twoja wina,, jakby wiedział o czym myślę.

              Pewnego dnia szlem ulicą gdy zobaczyłem cię. Byłaś strasznie wychudzona, a widziałem cię zaledwie 5 dni temu. Szłaś z jakimś chłopakiem. Podobnym włosami do mnie. On uśmiechał się do ciebie. Usmiechnelas się na jakieś jego słowa i zarumienilas. Coś zakulo mnie w sercu. Podeszlem do was. Kiedy mnie zobaczyłaś twój uśmiech powoli zszedł z twarzy i oczy z pogodnego  przeszły w chłodny wyraz. Zabolalo. Wcześniej to na mój widok usmiechalas się pogodnie.
- Cześć  Harry. Poznaj Georga. - jego imię wymieniła z wyraźnym szczęściem. - Geo poznaj Harrego.
- Miło mi cię poznać. - powiedział ciepło.
- Mi również - powiedziałem jakby nie zwracając specjalnej uwagi na chłopaka rzekłem do ciebie - mówiłaś, że mama cię nie chce poscic
- Sklamalam - tak prostu to powiedzialas
- Jesteś okropna. Zmieniłaś się i to ma gorsze.
- Wiesz co ?? Podoba mi się moja zmiana. Nie potrzebuje ani twojego ani niczyjego zdania. Nie jesteś moim ojcem.

      Minął dzień. Nie dzwoniłaś. Dobra. Mogłaś być zła.  Minął kolejny i kolejny. Trochę mnie to wkurzylo. Poszedłem pod twój dom. Zapukalem. Raz, drugi, trzeci. Otworzył mi George. Na wpół nagi. Co on u Ciebie robi prawie nagi ??? Dziwne uczucie się we mnie zebrało. Miałem ochotę mu przywalic. Pff
-  Jest [T.I] ???
- YYY Ta... ni...
- Kotku co tak długo ??? - doszedł do mnie twój głos, a po chwili pojawilas się w drzwiach w jakiejś przykrutkiej koszuli. Jak gdyby nigdy nic przywitałaś się ze mną.
- Sorry Harry ale muszę iść z Geo do domu. - swobodnie wypowiedzialas te słowa i zamknęłaś mi drzwi przed nosem.

  Kolejny tydzień. Louis  patrzy na mnie wzrokiem winowajcy. Nie rozumiem. Pewnego dnia przyszedł do mnie list. Od ciebie. Nie rozumiem. Mieszkasz 7 domów dalej.
 

          ,, Drogi, Harry.
Nie obwiniaj siebie, To co teraz przecztasz nie powinno cię obchodzić. Kocham cię. Pokochałam chłopaka z Holmes  Chapel. Nie Harrego z 1D. Pamiętasz jak się poznaliśmy ?? Ja tak. Pomimo, że ostatnio coś się zmieniło ja, chce żebyś coś wiedział. Geo to mój brat. Cioteczny. Teraz on zamieszka w moim domu. Pomimo tego, że zapomniales przyjść na mój występ i zapomniales o moich urodzinach ja cię kocham. Wyjeżdżam. Nie będę przeszkadzać tobie i Stef. Żyj z nią. Długo i szczęśliwie. Jak to kiedyś powiesziales jestem brzydka, taka nie idealna. Dzięki twoim słowom zrozumiałam, że nie mam szans żeby zostać dziewczyną. Twoją dziewczyną. A zrozumiałam też, że nie jestem idealna nawet na twoją przyjaciółkę. Żegnaj

                [T.I],,

Teraźniejszość

    No to tak wszystko spieprzylem....

3 komentarze: